Pod patronatem Siergieja Łazariewa oraz oficjalnego wydawcy w Europie Satja Juga Wydawnictwo

Artykuły

Kiedy cierpi tarczyca

Problemy z tarczycą powstają z reguły w wyniku chęci zwiększonej kontroli nad otaczającym światem i prób rygorystycznego kierowania sytuacją w relacjach z bliskimi ludźmi i przede wszystkim z ukochaną osobą. Tarczyca cierpi u osób nadmiernie zazdrosnych i obraźliwych, które ponadto mają wielkie ambicje oraz wysoki poziom pychy. Zazwyczaj dzieje się tak wtedy, gdy skłonności do zazdrości i obraźliwości przekazywane są w rodzie.

Nieakceptowanie traumatycznej sytuacji w relacjach z bliskimi ludźmi wynika z zależności od relacji, przywiązania człowieka do osobistych aspektów ludzkiego szczęścia. O tym, jaka choroba zatrzyma patologię duszy, decyduje stopień nieprzyjmowania traumatycznej sytuacji, a także osobowość człowieka. Gwałtowne nieakceptowanie sytuacji u jednej osoby może spowodować wzrost ciśnienia, u drugiej po wybuchach nienawiści zacznie się pogarszać wzrok lub dojdzie do udaru, u trzeciej wystąpi problem z tarczycą. Jednak istota wszystkich problemów jest taka sama: nieprzyjmowanie bólu, rozpadu pragnień w relacjach osobistych.

Wszystkie nasze uczucia i emocje są związane z gruczołami.

Co się dzieje, gdy myślimy o ukochanej osobie? Każdy proces myślowy jest zawsze poprzedzony głębokimi emocjami, które mu towarzyszą. Kiedy chcemy zobaczyć ukochaną osobę, najpierw aktywują się gruczoły ślinowe. To mechanizm, który istnieje od miliardów lat. Kiedy byliśmy jeszcze jednokomórkowcami, główny fizyczny, informacyjny kontakt ze środowiskiem odbywał się poprzez pożywienie. Dlatego nawet teraz, po miliardach lat, przy każdej próbie kontaktu ze światem zewnętrznym następuje aktywizacja ślinianek. Przy czym im ważniejszy jest dla nas kontakt, tym intensywniej włączają się ślinianki. Dlatego zazdrośni ludzie cierpią na zęby, wzrok lub słuch, ponieważ wzrok, słuch i zęby są wynikiem ewolucji gruczołów ślinowych.

Podczas kontaktu ze światem zewnętrznym u człowieka zawsze najpierw włączają się ślinianki, potem tarczyca i następnie trzustka.

Tarczyca, kontrolując sytuację i kierując nią, pomaga nam realizować nasze pragnienia. Jeśli napotykamy przeszkody w realizacji naszych pragnień, czyli następuje ich ograniczenie, to im sztywniej nie akceptujemy takiej sytuacji, tym silniejsza jest eksplozja aktywności tarczycy. Taki niekontrolowany wyrzut energii jest niebezpieczny dla organizmu. Chcąc osiągnąć swój cel za wszelką cenę, próbujemy kierować sytuacją nie tylko na poziomie powierzchniowym, ale także na wewnętrznym, głębokim.

Z kolei każda sytuacja na poziomie subtelnym jest częścią wszechświata i na tym poziomie wszelkie nasze wysiłki nie przyniosą żądanego rezultatu. Jeśli na poziomie zewnętrznym widzimy daremność naszych prób, to na poziomie subtelnym możemy, walcząc z sytuacją, wyrzucić taką ilość energii, że zagrozi to śmiercią nie tylko nam, ale także naszym dzieciom i wnukom. Możemy także „wyssać” energię ze swoich przyszłych wcieleń.

Najpierw problemy zaczyna mieć gruczoł jako narząd energetyczny, a następnie te problemy przechodzą na poziom fizyczny. Jeśli nadczynność tarczycy staje się niebezpieczna, następuje jej gwałtowne zahamowanie. Często objawia się to tym, że człowiek czuje gulę w gardle.

Im bardziej przywiązujemy się do ludzkiego szczęścia, tym więcej energii wydatkujemy na jego utrzymanie. Ciągłe przeciążenia prowadzą do zwyrodnienia narządu, pojawiają się guzy: zmiany organiczne ograniczają niekontrolowany wyrzut energii.

U kobiet problemy z tarczycą najczęściej związane są z ogromnym przywiązaniem do ukochanego mężczyzny i absolutnym nieakceptowaniem ograniczenia swojej pożądliwości. Guzki tarczycy, które w ostatnim czasie coraz częściej pojawiają się u kobiet, świadczą o tym, że zamiast miłości kobiety odczuwają namiętność. Wyrzeczenie się miłości do męża, który pod jakimś względem nie spełnia oczekiwań, wygląda jak chęć rozstania się z nim, jak zdrada, jak niechęć do posiadania z nim dzieci, jak aborcja. Wszystko to jest nieprzyjmowaniem ograniczenia pomyślnego losu i pożądliwości.

Jeśli kobieta nie potrafi dobrowolnie zaakceptować ograniczenia jej pożądliwości, to będzie musiała przyjąć to ograniczenie przymusowo, gdy pojawią się problemy ginekologiczne lub dysfunkcja tarczycy.

Czynnikiem pozbawiającym energii i prowadzącym do chorób tarczycy może być także dysharmonijne dziecko. Jeśli rodzice nie nauczyli syna lub córki adaptacji do życia, to podczas trudnych, długotrwałych, bolesnych sytuacji będą ciągle oddawać energię dla uratowania swojego dziecka, a to może doprowadzić do zaburzeń hormonalnych.

Na poziomie pola często widać, jak deformacje struktur pola dysharmonijnego dziecka cienkimi nićmi energetycznymi są połączone z tarczycą rodzica. Oznacza to, że nieprawidłowa reakcja na stres w życiu osobistym została przekazana dzieciom i teraz powraca. Jeśli dziecko nie przechodzi zesłanej mu sytuacji na poziomie subtelnym, to rodzice odpowiadają za jego błędy. Kiedy dziecko jest małe, jest to prawie niezauważalne, ale gdy następuje okres dojrzewania i nieprawidłowa reakcja duszy dziecka na przyszłe wydarzenia zaczyna niszczyć dusze jego przyszłych dzieci, wtedy u rodziców pojawiają się poważne problemy zdrowotne, m.in. z tarczycą. Przy czym jeśli wcześniej, gdy problemy jeszcze nie dotyczyły dzieci, leki pomagały wyleczyć chorą tarczycę, to teraz leki mogą nie przynieść żadnego efektu. Przecież leki, które zażywa człowiek nie mogą wyleczyć jego dzieci i wnuków. Leki nie polepszają charakteru człowieka ani nie zmieniają jego podejścia do życia.

Jeśli tarczyca nie jest w stanie poradzić sobie z obciążeniem, to aby uniknąć jej zniszczenia, pierwszą rzeczą do zrobienia jest powstrzymanie utraty energii. Trzeba wyłączyć się ze wszystkich spraw, potrzebna jest dieta, delikatne ćwiczenia fizyczne, wewnętrzne uwolnienie od wszelkich problemów.

Ponadto trzeba zrewidować, przejść ponownie przez wszystkie bolesne, a tak naprawdę uzdrawiające sytuacje, które zostały dane przez ukochaną osobę. Trzeba nauczyć się przyjmować utratę ludzkiego szczęścia oraz wypracowywać odruch zachowywania miłości. Trzeba medytować o tym, by miłość stała się najważniejsza dla nas i naszych potomków.

Trzeba nauczyć się odczuwać wolę Stwórcy jako pierwszorzędną, wewnętrznie całkowicie puścić ukochaną osobę, pozbyć się wszelkich pretensji do niej i wszelkich o nią lęków. Okresowo należy przestać postrzegać ukochaną osobę jako partnera seksualnego, tylko jako przyjaciela, brata, dziecko. Przyjemność powinna zostać zastąpiona zdystansowaniem, wtedy miłość nie zmieni się w przywiązanie i nie przyniesie psychicznych i fizycznych udręk.

Budując relacje z ukochaną osobą, warto zrozumieć najważniejsze: wewnętrznie trzeba zaakceptować ukochaną osobę taką, jaka jest. Niedopuszczalne jest dążenie do tego, aby jej los stał się całkowicie identyczny z naszym. Los każdego człowieka jest określony odgórnie i nie mamy prawa nim kierować, ponieważ jest to próba kierowania Stwórcą. Zachowanie ukochanej osoby w stosunku do nas jest określone przez Boską logikę.

Aby zmienić drugiego człowieka, trzeba przede wszystkim zmienić siebie. Natomiast na zewnątrz należy bronić swoich praw, wchodzić w konflikt z ukochaną osobą, w przeciwnym razie ze związku zniknie energia. Jeśli staramy się przy tym stale utrzymywać uczucie miłości w swojej duszy, wtedy wymagania lub surowe środki mogą przynieść skutek.

Ubóstwianie wyższych uczuć rodzi zazdrość i nietolerancję w relacjach z bliskimi – nie tylko w rodzinie, ale także w pracy. Kiedy człowiek próbuje uciec od problemów rodzinnych w pracę, czyli w rzeczywistości zamienić zazdrość na pychę, wówczas problemy w tym obszarze stopniowo narastają. Ścisła kontrola i sztywne narzucanie swojej pozycji w pracy również prowadzą do przeciążenia tarczycy i dalszych z nią problemów.

Miłość jest największym szczęściem we wszechświecie, dlatego miłość do drugiego człowieka może niezauważalnie przysłonić miłość do Stwórcy. Człowiek wierzący, który przestrzega przykazań, potrafi ofiarować i dystansować się – czuje i widzi obecność Boga we wszystkim, więc w jego podświadomości ukochany człowiek jest środkiem do poznania Stwórcy. Kocha w nim jego prawdziwe, Boskie Ja, dlatego jego miłość jest praktycznie pozbawiona przywiązania i nie zabija ani tych, których kocha, ani jego samego.

Nie wiemy, co dzieje się w naszej podświadomości, w jakim stanie jest głębia naszej duszy. Jeśli jednak nasza dusza przywiązała się do wartości tego świata, to wtedy ukochana osoba, aby uratować naszą duszę, jest zmuszona do zadawania nam bólu. Należy to zrozumieć i z góry zaakceptować. Stopień bólu i destabilizacji, który powinniśmy doświadczyć, zależy od rozmiaru naszych problemów wewnętrznych.

Często traumatyczna sytuacja, która jest nie do pokonania na zewnątrz, z czasem przenika do naszej podświadomości i nie sprawia nam już silnego bólu. Mówimy, że czas leczy. W rzeczywistości podświadomość po prostu nie odczuwa bólu, ale energia przy tym nadal wypływa. Gdy taka sytuacja, przenikając w głąb podświadomości, dociera do warstw zdrowia fizycznego, psychiki lub losu, zaczynamy bezboleśnie rozpadać się lub, aby móc uratować się, zaczynamy poważnie chorować, nie rozumiejąc, co się dzieje.

Należy zrozumieć, że czas nie leczy. Leczy miłość. Czas niszczy sytuację i stwarza iluzję uzdrowienia. Ale na poziomach subtelnych nie ma przedawnienia i popełniony przez nas czyn niezauważalnie istnieje w naszym polu. Nigdzie nie znika. Natomiast zmienia się lub rozpuszcza wtedy, gdy my się zmieniamy.

Pod patronatem Siergieja Łazariewa
oraz oficjalnego wydawcy w Europie
Satja Juga Wydawnictwo

ul. Głęboka 25, 43-400 Cieszyn
NIP 548-274-76-38, REGON 523762311

Konto płatności: Bank Millenium
kod BIC/SWIFT BIGBPLPW
IBAN PL59 1160 2202 0000 0005 4964 2288

    * Pola obowiązkowe.